niedziela, 7 sierpnia 2016

Lusaka wita

     Przyleciałam do Zambii w sam środek zimy. Budziły mnie zimne poranki. Mieszkańcy stolicy nie wychodzili z domu bez kurtek. W pewnym momencie zabrakło mi rękawiczek, które nosiłam w Polsce wczesną jesienią i późną wiosną. Teraz już jest ok. 27 stopni, więc rzadko widzę Zambijczyków w kurtkach. Bardzo szybko zachodzi tutaj słońce. Już przed godziną 18-tą jest ciemno. Z chwilą, gdy się ociepliło, główną rolę odrywają komary, których jest bardzo dużo.